Prowadzenie motorowodnego sklepu online - ar-tour-warszawa


Prowadzenie motorowodnego sklepu online

Od małego byłem uczony na żeglarza – ojciec zawsze zabierał mnie ze sobą na Mazury, by spędzić trochę czasu na pokładzie żaglówki. Nic więc dziwnego, że właśnie to chciałem robić, kiedy dorosnę. Dlatego postanowiłem założyć własny sklep internetowy z ekwipunkiem motorowodnym i osprzętem jachtowym – byłem w tym dobry, a poza tym rynek nie był jeszcze w czasach zakładania sklepu tak obładowany, jak jest dzisiaj. Wykorzystałem więc okazję i założyłem własną domenę, na której wystawiłem ekwipunek żeglarski zamówiony ze znajomej hurtowni.

Początki sklepu motorowodnego

sklepy motorowodneNa początku najwięcej zamówień miałem na liny oraz karabińczyki – nie dziwiło mnie to, tak samo jak nikogo kto choć raz był na pokładzie żaglówki. Czasami zdarzały się zamówienia na kapoki, boje, obijaki i inne, podobne akcesoria. Widać było, że ludziom potrzebne są sklepy motorowodne – szczególnie te z dostawą w dowolne miejsce w Polsce! Baza klientów cały czas rosła, tak samo jak i mój asortyment. Najbardziej pamiętnym zamówieniem były bez wątpienia żagle do dużego jachtu – konkretnie fok, grot i bezan. Dostawa miała być priorytetowa, niestety nie miałem akurat tych rodzai na tą konkretną łódź. Dlatego szybko zadzwoniłem do producenta i umówiłem się, że przyjadę po nie osobiście. Musiałem jechać parę setek kilometrów, ale byłem w stanie wysłać żagle jeszcze tego samego dnia. Innym godnym zapamiętania zamówieniem był pełen pakiet lin, karabińczyków, haków, knag i obijaków – uznałem, że są to sprzęty służące do remontu łodzi. Jako że akurat byłem w okolicy, to postanowiłem zawieźć zamówienie osobiście. Faktycznie, właściciel był w trakcie malowania kadłuba, na którym nic jeszcze nie było. Przywitałem się i wręczyłem paczkę, po czym pochwaliłem wygląd łodzi. Właściciel powiedział, że za bardzo nie wie co robi i że pomagał mu przyjaciel, niestety tamten musiał pilnie wrócić do domu. Z braku lepszych rzeczy do roboty postanowiłem biedakowi pomóc – jako bonus za zamawianie z mojego sklepu. Po kilku godzinach skończyliśmy pracę nad jachtem. Wszystkie żagle zostały umieszczone na olinowaniu, wszystko inne też znalazło się na swoim miejscu.

Pod koniec pracy właściciel nie wiedział, jak ma mi dziękować. Powiedziałem, że mam pomysł – wystarczy, że przewiezie mnie swoim nowym jachtem. Zgodził się bez wahania. Zwodowaliśmy więc łódź i ruszyliśmy w rejs. Jak widać sklep internetowy to więcej niż tylko kupowanie w hurtowni i wysyłanie paczek – jest to też sporo przygód i wrażeń, z którymi trzema się mierzyć na co dzień!