Pożyczenie od sąsiadki deski do prasowania

Do nowego mieszkania przeprowadziłam się w pośpiechu, ponieważ nie miałam wiele czasu a spraw do załatwienia było zbyt wiele. Na szczęście zdążyłam ze wszystkim i mój mąż spokojnie mógł wyjechać w delegację do Holandii. Potrzebne było nam większe mieszkanie, ponieważ mieliśmy czworo dzieci i robiło się już ciasno. W nowym mieszkaniu było dużo przestronniej. 

Wszystkie ubrania dokładnie wyprasowane na pożyczonej desce 

deska do prasowaniaSwoje dzieci od razu zapisałam do szkoły, która była niedaleko i miała bardzo dobre opinie a poziom nauczania był dość wysoki. Jak już zaprowadziłam dzieci do szkoły uznałam, że skoro miałam jeszcze dużo czasu, to mogłam wypakować pozostałe rzeczy z kartonów i pozbierać pranie z suszarki, ponieważ było tego całe mnóstwo. Wstawiłam około ośmiu prań i sporo mi się tego uzbierało. Wszystkie ubrania prasowałam zaraz po zdjęciu z suszarki. Dopiero potem układałam je w szafach. Dzięki temu dzieciaki miały zawsze wyprasowane ubrania a mąż nigdy nie poszedł do pracy w pogniecionej koszuli. Po drodze spotkałam sąsiadkę, która była bardzo sympatyczna. Mieszkała na przeciwko i lubiłam z nią rozmawiać. Powiedziała kiedyś nawet, że jak będę czegoś potrzebowała, to mam śmiało do niej iść. W domu jak wypiłam kawę, to poszłam zdjąć pranie i wyjęłam żelazko z szafy. Wtedy uświadomiłam sobie, że moja deska do prasowania została w poprzednim mieszkaniu. Była to nowa deska, którą kupiłam kilka tygodni wcześniej i byłam z niej zadowolona. Deska miała uchwyt na żelazko, co było bardzo wygodne. Po swoją deskę mogłam pojechać dopiero w przyszłym tygodniu a ubrania przecież musiałam wyprasować. Od razu pomyślałam o sąsiadce. W końcu oferowała mi pomoc, to dlaczego miałabym akurat teraz z niej nie skorzystać? Poszłam więc do niej i opowiedziałam o wszystkim. Chętnie pożyczyła mi swoją deskę do prasowania a ja obiecałam ją zwrócić wieczorem w nienaruszonym stanie. Dzięki pomocy sąsiadki, która pożyczyła mi swoją deskę do prasowania wykonałam wszystkie czynności, które tego dnia sobie zaplanowałam. Mężowi powiedziałam, że w poprzednim mieszkaniu została deska i obiecał ją zabrać wracając z delegacji. 

Sąsiadce dałam dużą paczkę kawy za to, że pożyczyła mi swoją deskę do prasowania. Była zaskoczona, ale się ucieszyła. Zostałam u niej na chwilę, ponieważ zaoferowała mi kawę i ciasto. Długo z nią rozmawiałam i spędziłam ten wieczór bardzo przyjemnie. Dzieci w tym czasie bawiły się na podwórku i miałam je na oku, bo okno u sąsiadki w kuchni wychodziło właśnie na plac zabaw.